Zakochani w sporcie

Maciej Czyż chłopak, który tchnął nowe życie w Uczniowski Klub Sportowy Herkules w Sulejówku. Zna go od podszewki, sam stawiał tam swoje pierwsze sportowe kroki. Poświęca temu zajęciu mnóstwo czasu, zaraża chęcią do trenowania również dorosłych i przyciąga młodych sportowców charyzmą, dodatkowo idą za tym sukcesy. Z trenerem lekkiej atletyki rozmawiała Anna Kuśmierczyk.

Czy 5 lat temu pomyślałbyś, że będziesz teraz w takim fajnym punkcie swego życia?
– Nie! Jestem osobą, która działa dość spontanicznie i tak też było 5 lat temu. Padł pomysł, który po prostu został zrealizowany bez żadnych pytani planów czy celów. Po prostu chciałem stworzyć grupę młodych zawodników i spróbować jak się później okazało mojego nowego sposobu na życie – pracy trenera.

Jak sport pojawił się w Twoim życiu i jakie dyscypliny trenowałeś?
– Nie będę oryginalny – szkoła podstawowa nr 3, lekcja wychowania fizycznego, piękny ciepły wiosenny poranek i Pan Jan Rutkowski na mecie 60m. Pamiętam tę lekcję, z małego grubaska wyłonił się najszybszy ówcześnie chłopak w szkole i do tego daleko skaczący. Jak się później okazało nie był to tylko jednorazowy występ. Tak się zaczęła przygoda z lekkoatletyką. Trenowałem, to znaczy byłem na 2 treningach piłki nożnej w Victorii, ale złamałem bramkarzowi rękę podczas meczu treningowego i stwierdziłem, że więcej się na zajęciach nie ma co pokazywać. W szkole średniej dość dużo grywałem jeszcze w koszykówkę nawet z jakimiś sukcesami w rozgrywkach szkolnych, ale te zajęcia na szczęście wpisywały się w mój plan treningowy i okres roztrenowania.

Co skłoniło Cię aby zając się trenowaniem na poważnie?
– Ciężko na to pytanie racjonalnie odpowiedzieć. Patrząc na początki mojej przygody mogę stwierdzić, że pochłonęła mnie chęć pomagania innym w rozwoju sportowym i życiowym, w unikaniu moich (i trenera) błędów z okresu zawodniczego, pomoc w odpowiednim początku życia nie tylko sportowego. (może to śmieszne, ale cały czas podczas pracy z młodymi zawodnikami i pomocy im w rozterkach dnia codziennego mam pewien cytat z filmu w głowie „cóż za ponury absurd…żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem” – Dzień Świra.) Kto inny im pomoże jak nie człowiek, który mając przed sobą karierę sportową poszedł do „Samochodówki”.

Jakie masz uprawnienia?
– W tym roku ukończyłem kurs Instruktorski Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Dodatkowo mam zaliczony kurs trenera biegów średnich i długich. Mam w swoim „plecaku trenerskim” ukończone wiele konferencji szkoleniowych z zakresu skoków i rzutów lekkoatletycznych, psychologii sportu, motoryki człowieka, fizjoterapii, suplementacji i dietetyki.

Jakie są Twoje i klubowe największe sukcesy?
– Zakochanie w sporcie moich zawodników – to według mnie jest jeden z największych sukcesów.
A po za tym:
– 3 medale Ogólnopolskich Finałów Czwartków Lekkoatletycznych (nieoficjalne Mistrzostwa Polski Dzieci)
– 6 miejsce na Mistrzostwach Polski Młodzików w Chodzie sportowym
– uzyskanie awansu aż 7 zawodników na Mistrzostwa Polski Młodzików w 2019 roku
– medale międzywojewódzkich mistrzostw młodzików
– medale Mistrzostw Mazowsza (w kategorii dzieci, młodzików i juniorów)
– uzyskanie minimum na Mistrzostwa Polski Juniorów w biegu na 110m przez płotki
– udział trójki Mastersów w Halowych Mistrzostwach Świata
– medale Mistrzostw Polski Masters

O czy marzysz jako trener?
– Marzę o zakwalifikowaniu się moich zawodników do kadry narodowej.

Co jest najtrudniejsze w Twojej pracy?
– W mojej pracy? Jak nie wiem, gdzie jest ulica, na którą mam dojechać (pracuje na taksówce nocami). Nie traktuję profesji trenerskiej jako pracy, niestety nasz klub nie jest w stanie dawać odpowiednich zarobków, aby utrzymać za to rodzinę. Funkcja trenera jest dla mnie wyzwaniem i czymś co daje mi spełnienie i źródło motywacji życiowej. Wiadomo jak to w życiu są ciężkie chwile, trzeba pogodzić życie codzienne i klubowe w dodatku, gdy szykuje się człowiek do ślubu 😊. Myślę, że mimo wszystko najtrudniejsze w tym zajęciu jest brak odpowiedniej infrastruktury i kombinacje jakie muszę robić, aby godnie wykonać założone plany treningowe. Brak własnego obiektu sportowego (hali i stadionu), zaplecza, szatni to jest największy ból jaki mnie aktualnie dotyka podczas pracy w Herkulesie.

dziękujemy za rozmowę

Dodano: 8 lipca 2020 do kategorii Wywiady

Dołącz do nas na instagramie!
error: Ta treść jest chroniona!!
Przejdź do paska narzędzi